• There is NO official Otland's Discord server and NO official Otland's server list. The Otland's Staff does not manage any Discord server or server list. Moderators or administrator of any Discord server or server lists have NO connection to the Otland's Staff. Do not get scammed!
  • 2026 staff recruitment is open! Check it out and consider applying!

Początki Tibijskie.

Samme

.::EmmaS-SammE::.
Senator
Joined
Mar 4, 2008
Messages
2,398
Reaction score
50
Location
/poland
Aby oderwać się trochę od rutyny na tym zacnym boardzie. W czasach, kiedy Tibia już nie jest tym co dawniej...

Postanowiłem napisać taki temat. Chodzi o to, abyście opisywali swoje początki właśnie w Tibii, jak zaczynaliście, jak się dowiedzieliście o Tibii, Wasze pierwsze wpadki, pierwsze światy, pierwsze PvP...

Zacznę od siebie:

Było to zza czasów 7.4~, brat dowiedział się o Tibii od kumpla, po czym zainstalował grę na moim komputerze - wtedy właśnie go opierdoliłem i wyśmiałem... 2 dni później sam to ściągnąłem i zainstalowałem, bo słyszałem, że dużo ludzi się w to bawi. No i zacząłem - pierwszy świat: Iridia, nicku nie pamiętam, chyba z 10 godzin wbijałem 3 level, oczywiście nie sam, bo prosiłem o pomoc kumpla, który grał już w to wcześniej (że też mu się chciało :mad:), z początku, nie wiedziałem jak wejść do kanału - tu chyba większość miała problem ;d. No ale jakoś poszło - wylądowałem na mainie (oczywiście również szukałem z 5 godzin, jak to zrobić, a co gorsza na mainie wyszedłem na 12 levelu, przez co byłem później nie źle w plecy). Więc byłem już na mainie - wkurwiłem się, bo już się tak przyzwyczaiłem do Rookgardu, że szlag mnie trafiał kiedy musiałem odkrywać nowe tereny. Pierwszym miejsce w jakie się udałem to statek w Thais - obszedłem każdą kratkę, znalazłem "teleskop", następnie chyba z 10 minut kminiłem, jak przez niego 'spojrzeć' :$, po czym kolega uświadomił mnie, że się nie da. :(
Później nie zbyt pamiętam, co już robiłem, ale jeśli chodzi o PvP, to rzecz miała miejsce na Cyklopach w Thais, ktoś mnie zaatakował kiedy nie wiedziałem co się dzieje i co mam robić. Nie długo potem ujrzałem słynny już wtedy napis "You are dead.", stres był niesamowity, tak duży że postanowiłem przestać w to grać... jednak uzależnienie już wtedy we mnie było - zainstalowałem grę ponownie po 2 godzinach :D. Tak expiłem aż do 30~ pare levela, kiedy kupiłem PACC i niedługo później zostałem zhackowany :(. Jako, że już wcześniej usłyszałem o czymś takim jak "OTS" to postanowiłem poszukać więcej informacji na ten temat... no i trafiłem, na swój pierwszy serwer o nazwie: Dark Tower, tamtejszy klimat był nie samowity... po pierwszym zalogowaniu zacząłem zbierać najgorszy syf z ziemi, myśląc, że to, tak samo jak na RL. jest coś warte... Skille rosły z dnia na dzień, aż znalazłem się w tym miejscu ;).
 
~7.1, Fortera
w sumie nie miałem neta, gra u kumpla na MC i takie tam, pół roku na Rooku, 9lvl, 10, dead, 10, dead, 10, dead i tak jeszcze masę razy
A jak się wkurzyłem po zabiciu orca warriora, tak mało expa chociaż tłukłem go tyle czasu a głupi slime padał w kilka sekund(tak, tylko slime bije mocniej, klonuje się i nie ma loota ;d)
A kiedy zacząłem nowe konto nie pamiętam, jakiś ostatni etap przed rózgami chyba, a później wprowadzili częściowe odporności, się wkurzyłem bo wziąłem sorca żeby dwarfy bić a kilka dni później drd też mógł ;d
 
Tez zaczynalem na forterze, chociaz jeszcze wczesniej byla elera bodajze... Pamietam najpierw z kolega, 6 klasa podstawowki, nie mam zielonego pojecia jaka to byla tibia, no ale to bylo jakies 8 lat temu, hehe. Pamietam, ze nie moglismy wejsc w gore po drabinie. No i zanim ja zalozylem swoja postac i wyszedlem nia na maina to troche minelo. Pamietam, ze tez w thais zladowalem i z carlin swordem poszedlem zwiedzac okolice... na moje nieszczescie trafilem akurat na mount sternum gdzie spotkalem od razu 2 cyklopy. No i w sumie wiele wtedy nie osiagnalem, mialem przerwe ponad 2 lata, pozniej to byla tibia 7.9 jak zaczalem grac z kolega z gimnazjum, ktory mnie namowil. W sumie to bylo fajne, szkoda tylko ze sie troche potem wciagnalem.
 
Pamiętam pierwszy raz, gdy zobaczyłem tibie...
Było to pewnego zimowego dnia, a dokładnie Boże Narodzenie, rodzicie postanowili odwiedzić rodzinę, a że nie miałem nic do gadania musiałem jechać z nimi. Po dwóch godzinach wyczerpującej podróży, przeprawy przez lodowe góry, rwiste rzeki, w końcu udało nam się trafić do Babci. Po przywitaniu się udałem się syna mojej cioci (kuzyna), oczywiście jak zwykle siedziącego na komputerze. Zobaczyłem, że gra w jakąś gre, po kilkunastu minutach wpatrywania się na czym polega ta gra, zapytałem o nazwę, poprosiłem o długopis i zapisałem na dłoni. Była to Tibia 7.1! Po przybyciu do domu myślałem o tej grze, ale już nie pamiętałem jej nazwy, a napis na dłoni zmył się po zabawie na śniegu.
Po powrocie do szkoły, kolega z klasy powiedział, że znalazł nową grę MMORPG. Podał mi stronę na której można się zarejestrować i ściagnąć tą grę. Była to tibia. Zrobiłem postać według instrukcji kolega. Moim pierwszym światem była Amera. Kolega miał 16 lvl, ja 8 i poszliśmy na Cyclopy. Nie wiedziałem dokąd prowadzi mnie kolega, po 30 minutach drogi, w końcu doszliśmy. Niestety na pierwszym cyclopie obaj padliśmy. Powiedziałem, że nie gram w tą grę, lecz po kilku dniach nudy wróciłem. Wbiłem kilka lvli, kilka razy padłem. Kupiłem wymarzony ekwipunek, kiedy ktoś okradł mnie pod pretekstem, że da mi itemy za zaufanie... Byłem zrozpaczony, zrobiłem kilka miesięcy przerwy, po czym zrobiłem jeszcze 10 postaci po ok. 20~ lvl. Dowiedziałem się o OTS, pierwszym ots na jakim grałem był Rook War. Po przyjściu do szkoły powiedziałem, że grałem 100+ levelem. Koledzy zaczęli też grać. Po 2 latach gry na OTS i na real tibi, zaciekawiło mnie tworzenie OTS. I tak tworze je do dziś :D
 
Ja swoją przygodę z Tibią (7.6) rozpocząłem w publicznej bibliotece z tego względu, że mało kto z moich znajomych miał internet a co po niektórzy nawet niemieli komputera. Było to pod koniec wakacji, kiedy wracałem z kolonii. Wchodzę do bibliteki i widzę jak moim kumple (już ostro napaleni) katują Tibię. Od razu na wejściu zostałem zachęcony do gry, lecz na początku odmówiłem z tego względu, że gry komputerowe nie bardzo mnie jarały i uważałem to za stratę czasu. Wolałem wyjść z innymi znajomymi na dwór i pobawić się w np. chowanego.
Po 3 dniach moi kumple przekonali mnie do gry. Na samym początku gra wydawała mi się głupia, nie potarfiłem nic w niej robić (miałem podobne problemy jak Samme, typu: jak wejść do podziemii, czemu 'gaśnie' mi monitor przy wchodzeniu do podziemii ect.). Ale jako, że miałem już kumpli którzy wychodzili z rooka to wiedziałem mniej więcej co i jak się robi. Pamiętam jak narzekałem na monotonie na rookgardzie i chciałem stamtąd jak najszybciej wyjść. Kumple ostrzegali mnie, że z rookgarda wychodzi się po około 10 dniach, bo jest trudno wbić 8 poziom. Faktycznie, po tygodniowym zmaganiu na rookgardzie opuściłem go i grałem wraz z moją bandą na mainie. Pierwsze miasto to Carlin, profesja Sorcerer. Mógłbym opisywać jak to dalej było, ale trochę ominę... Po wbiciu 27 poziomu (gdy już mogłem summonować Berserkery) poszliśmy na większe PK. Ekipa 7 ludzi 15-35 lvl na 67. Wszyscy byliśmy ostro zajarani takim wypadem na PK (każde PK było bez Skype, VT, TS ect.). Pamiętam, że cała akcja działa się na Dwarf Guardach. Typka laliśmy dobre 20 minut, aż w końcu udało nam się go zabić. Wtedy wypadły nam pierwsze BOHy, ale niestety straciliśmy je po 3 minutach z tego względu, że wjechało w nas 3 typków po 130lvl+. Po padnięciu wszyscy wylecieliśmy z domów i jaraliśmy się całą akcją przez dobre 3 godziny na dworze :P.
Pamiętam jeszcze jak pierwszy raz dowiedzieliśmy się, że są takie programy jak BOTy i pamiętam, że nie wiedzieliśmy jak używać opcji "COMBO LEADER". Co jest w tym najlepszego, że pewnego dnia będąc na dworzu jeden z moich kolegów powiedział, że użył combo leadera i wie jak on działa "zaznaczyłem, żeby combo było z LMM i zaatakowalem goblina i w tym momencie walnelo w niego hita za 500, bo wszystkie LMM'y walnęły w tym samym momencie" ;).
O OTSach dowiedziałem się przez przypadek. Pierwszy na którym grałem była to Atronica. Po tym jak skończyliśmy grać na otsie postanowiłem zrobić samemu takiego otsa i pierwszy jaki miałem był to kupiony ots z allegro za 20zł :D pod tibie 7.81. Pamiętam jak szukałem komend w internecie dla GMów bo zawsze chciałem tworzyć potwory, kontrolować graczy, banować, zabijać ect. Ze względu na małą ilość graczy i przez to, że serwer musiał być hostowany przez hamachi przestałem się bawić w otsy.
Wróciłem na rl tibię wraz z kumplami, wbiliśmy po 50 lvl i stwierdziliśmy, że Tibia to chłam i nie ma co tracić cennego czasu na tą grę. Po roku przerwy postanowiłem wrócić do otsów i spróbować własnych sił. Odkryłem TNP i próbowałem stworzyć ciekawy serwer. Po ukończeniu mojego wymarzonego serwera zacząłem się zastanawiać nad hostingiem. Przez pierwszy miesiąc hostowałem u kolegi na PC, ale zrezygnowałem ze względu na to, że psuł on serwer tworząc po 20 ferumbrasów w mieście. Przez drugi miesiąc zbierałem kasę by zakupić pierwszego dedyka. Myślałem, że instalacja wszystkiego na nim to będzie bułka z masłem, ale byłem w błędzie. Wtedy znalazłem Otland i prosiłem o pomoc w instalacji. Po 15 dniach wszystko poinstalowałem i odpaliłem swój serwer, który był 24 na dobę. To mniej więcej tak wyglądało :D
 
ja na początku gry nie osiągałem dużych sukcesów bo gdy wpadałem/schodziłem po drabinie to musiałem założyć nowego chara.
potem się dopiero zaczaiłem że się klika na dole w drabine a nie na góre.

i jak pamiętam to mój pierwszy swiat to najprawdopodomniej arcania, pamiętam jak robiłem hmmy dla jakiegoś hajt lvla z myślą że kiedyś mnie doda do swojego domku.
a zaczynałem jak jeszcze były te fajne bugi takie wielkie chyba za czasów 7.1
 
ja zaczolem na 7.4

Za pierwszym razem jak wlaczylem wyszedlem z temple i odinstalowalem
po tygodniu zaczolem grac, widzialem jak kumple grali
2 dni wychodzilem z rooka
a potem to szlo
 
ehh ja nie zacząłem od razu na real, zaczynałem od otsa 7.1 (potem z update'owanym do 7.4) full real map (mam do dzis na płytce) a konkretnie dostałem od kumpla gdyż mieszkałem w miescie gdzie internet był drogi i na godziny więc nie opłacalny. ots te miał rate 4x po tym jak sie dowiedziałem że config.lua można otworzyć. Gra mi się spodobała jak na płycie miałem zgrane tibia cast i dużo castów z warów i questów, potem "otrzymałem internet" tibia około 7.6 i zacząłem swoją przygodę na real i z początku gra była dla mnie bardzo trudna. Z czasem wbiłem około 70lvl i dowiedziałem się że istnieje takie coś jak ots i gdy skonczył mi się pacc przeszedłem na otsy i zaczełem się nimi interesować a szczególnie tworzeniem map. Mapy tworzę do dziś od tibi 7.6 z małymi przerwami.
 
Ja zaczolem chyba 7.4 koledzy mowili o trollach smokach beholderach ...
az wkoncu u ziomka zobaczylem jak wychodzi z rooka. zalozyl mi nowego chara nawet dal mi najlepsze eq na rooku
po ok 5h wbilem 8 lv wyszedlem z rooka. Poczatku jako tako nie pamietam ... ale pamietam pkowanie 13 lvlami nosilo sie fire/poison/energy fieldy ... w 5 bilo sie 20 lvla ^^
ta radosc gdy spadl steel helmet/arm/legi ... =(


pierwszy ots : chwilowo podkarpacki ...
na dluzej zagoscilem na otsRumi niezapomniany klimat
 
pierwszy ots : chwilowo podkarpacki ...
yy? Nie rozumiem?

Ja swoją przygodę z Tibią zacząłem w podstawówce :). A dokładniej gdy byłem u kolegi z klasy, jego Starszy Brat, katował jakąś gierkę(Dokładniej to pamiętam tyle że był chyba na rooku, i expił na wolfach), zaciekawiony tym co się działo na ekranie, przyglądałem się jak gra, po paru godzinach gdy nadszedł czas powrotu do domu( Ach, niezapomniany powrót bo Mamuśka mnie odebrała i całą drogę rozmawiałem z nią o tej grze ;d, tzn ja gadałem a ona nie rozumiała) Gdy wszedłem do domu, rzuciłem plecakiem w kont mego pokoju, włączyłem szybko swojego PieCa. Gdy zjadłem obiad powróciłem do komputera, szybko włączyłem przeglądarkę, i... ...i tu Du** blada, gmatwałem się jak ta gra się nazywa! Niestety nie pamiętałem nazwy, ale miałem gg kolegi, tak więc szybko założyłem swoje konto GG i napisałem do mego towarzysza. Jako że nie potrafiłem zrobić konta do gry, zrobił to starszy brat mego kolegi. Mój Bohater nosił imię "Zort Demos" i w tym momencie zaczęła się moja przygoda z Wytworem CipSoftu. Pamiętam że kolega miał konto na Guardii a ja na Malverze :). Odkrywałem tajemnice Rookgardu, przy czym pamiętam że kupiłem Dubleta za ponad 200gp, wykonałem questa bear room (nie otrzymałem przedmiotów bonie miałem Capa i wszystko wylądowało na ziemi a ja dumny z wykonanej misji poszedłem dalej :). Poznałem chłopaka o nicku Polarion, on mnie "uczył" przeprowadził przez Rookgard, tłumaczył wszystko. Gdy wbiłem 8 lvl to przyszedł czas na maina, moim 1 miastem było Ab'dendriel byłem Druidem, i biłem z axa :0. Tyle pamiętam z mojego 1 hara :).
 
Było to jakies 7-8 lat temu
Za pierwszym razem kiedy zainstalowalem tibie nie moglem zalogowac sie na swoje konto i zrezygnowalem ale po
uplywie 2-3 tygodni napisal do mnie qzyn i chcial zebym zaczol grac z nim i z jego kolega , zgodzilem sie stworzylem postac i o dziwko bez problemu zalogowalem.
Wiadomo rodzina musi sobie pomagac wiec na poczatku mialem dostac sprzet , niestety nie umialem go podniesc z ziemi ( to tutaj sie gra tez myszka? xD ) .
Dalej juz jakos poszlo , ciezkie bylo opanowanie wchodzenie po drabinie ( kto by pomyslal ze to na ziemie trzeba kliknac a nie na drabine ;s ) i jakos tak sie meczylem z tym zwiedzajac zakamarki rookgardu.

W koncu jest! udalo sie , zwiedzamy maina , tym razem juz z moim qmplem ktory mial poziom 8 i jakims innym poznanym w grze z poziomem 10 ( wow jaki on ma lvl ja tyle bilem ten lvl 8 a on ma juz 10 lvl! musi byc bardzo silny)
tak wiec wyruszylismy we 3 z Carlin ( tak to jest moje miasto! ) na mount sterum , pierwsza walka solo z goblinem okazala sie przegrana ( jak ja to zrobilem 0.o?).
koledzy przyniesli moje rzeczy wyruszylismy ponownie tym razem doszlismy do kopalni w miejscie kazodroon ( o tak! ) wtedy tez dowiedzialem sie ze jest to takie same miasto jak carlin czy ab , thais a co najwazniejsze mozna miedzy nimi wedrowac ( poczatkowo nie wierzylem koledze ktory twiedzil ze mozna przejsc do ab z carlin myslalem ze to cos jak wybor swiata we swiecie i nie ma odwrotu ).
No coz walka z dwarfem rowniez okazala sie porazka ( haha whats a shame ;s ).
I wtedy tez nastopilo odkrycie kiedy to w szkole koledzy zaczeli burzliwe dyskusje na temat tibii dowiedzialem sie ze moja postac z profesja palladyn wcale nie jest taka magiczna ( kolega mowil ze to jest wlasnie mag w tibii ) wiec teraz jestem strzelcem a nie Alladynem jak myslalem wczesniej ; D.

No nic trudno trzeba odrabiac lvl sam sie nie nabije i tak spedzilem sporo czasu wbijajac poziom na spiderach w kazoo ze sworda ( po co meczyc sie ze spearow )
Nastepnie kolejna przygoda z kolega ( ja poziom 10 kolega 11 ) znow wybralismy sie na mount stearum i tym razem zaatakowani zostalismy przez Cyclopy!
Co sie okazalo byla to moja pierwsza tak powazna zwieciezka walka! postanowilem ze bede tam zagladal czesciej w koncu 3 cyclopy to 450 expa a na spiderach szlo znacznie wolniej ^^ .
I tak tez w oczekiwaniu na respawn zagoscilem u Pana Huntera pasterz strzegl swych owiec i mimo moich prozb ( im leave , sorry , im sorry , stop , please no kill me ) Hunter i tak mnie zabil.
Od razu napisalem do qmpla , okazalo sie ze zna on jednego 17 maga ktory powinien odzyskac moje cialo! co sie okazalo Hunter nie byl graczem. To potwór! to potwór jak cyclop i dwarfy ale bardzo silny ( podobne przygody mialem pozniej z amazonkami).

A co do przygody z OTSami to zaczolem ja wlasnie od tworzenia wlasnego xmlowego otsa ( juz nie pamietam jaka byla pierwsza wersja ale byl to yourots )
Nigdy nie gralem na zadnym otsie ale pamietam jak mnie bawilo kiedy ludzie oddawali mi powstacie z rl tibii za gm czy tutorow ( po tygodniu ich usowalem za jakies przewinienia i nastepnych bralem )
Ogolnie ots to zupelnie inna bajka , koledzy z klasy grali na moim serwerze i za np nieskonczonosc many kupowali mi rozne rzeczy xD (sponsoring ? xD )
Takie byly paczaki dopiero po jakims czasie sie ogarnelem ale troche to trwalo ; )
 
Back
Top